Regeneracja dźwiękiem

Terapia dźwiękiem mis tybetańskich ma dobroczynny wpływ na ludzkie ciało i umysł. Ich działanie podparte jest badaniami prowadzonymi zarówno w dziedzinie muzykoterapii, psychologii, neurologii, jak i innych nauk związanych z dźwiękiem i zdrowiem psychicznym.

Misy tybetańskie wprowadzone w drganie uwalniają w głąb naszego organizmu wibracje bardzo zbliżone do tych, które funkcjonują w naszym ciele. To przyjemny i delikatny proces, który rozluźnia napięte mięśnie, wspomaga proces samoregeneracji i bardzo odpręża, a dodatkowo wpływa uspakajająco na nasz umysł, jak podczas medytacji.

Tę sięgającą wieków i coraz bardziej popularną metodę relaksacji jakiś czas temu wprowadziła na swoje zajęcia Olga Kuźmina, instruktorka baletu, tancerka klasyczna Opery Na Zamku. – Działanie mis tybetańskich najpierw sprawdziłam na sobie – wyjaśnia. – Przechodziłam akurat dość poważny kryzys psychiczny i po jednym takim indywidualnym koncercie poczułam się, jakby mnie ktoś oczyścił, zrelaksował, odczułam ogromną ulgę.

Tancerka do współpracy zaprosiła Annę Pietkiewicz, naturopatkę, bioenergoterapeutkę, specjalizującą się w terapii misami tybetańskimi. – To już drugi rok, kiedy prowadzimy warsztaty i zimą, i latem. Trzeciego, czwartego dnia trwania zajęć dzieci biorą udział w zajęciach jogi oraz w relaksacji misami tybetańskimi. Chodzi o to, żeby regeneracja odbywała się nie tylko na poziomie mięśniowym, ale również na znacznie głębszym, żeby zrelaksować organizm, wyciszyć go.

Najbliższe warsztaty odbędą w czasie zbliżających się ferii zimowych. W zajęciach będą mogły wziąć udział nie tylko dzieci, ale również osoby dorosłe. – Zależy mi także na świadomości i edukacji rodziców, którzy wysyłają swoje dzieci na zajęcia. Z wysiłkiem, zarówno fizycznym, jak i umysłowym, powinna być związana prawidłowa regeneracja i relaksacja ciała, która powoduje, że nasz system nerwowy zaczyna prawidłowo działać, a terapia misami działa właśnie w tym kierunku.

Na zajęcia z misami tybetańskimi przychodzimy z kocykami i poduszkami, ciepło ubrani. – Tak jak po masażu robi się zimno, tak po takim koncercie odczucia są podobne – tłumaczy Olga Kuźmina. – Terapeutka wprowadza nas tymi dźwiękami w coś rodzaju transu. Niby śpimy, ale nie śpimy. Relaksacyjny masaż dźwiękiem całego ciała trwa zazwyczaj około godziny, jednak możliwe są zarówno krótsze, jak i dłuższe sesje. Koncert odbywa się na leżąco, w najbardziej dla nas wygodnej pozycji. Po wszystkim „budzimy się” odprężeni.

Prestiż  
Grudzień 2023